Nie śnij się nie śnij

Wracam do domu, wchodzę do windy obładowana zakupami, winda wygląda jakoś inaczej i podróżuje nią tajemniczy mężczyzna. Wciskam guzik dziesiątego piętra, ale winda się na nim nie zatrzymuje, jedzie wyżej i wyżej, wreszcie wysiadam na piętrze dziewiętnastym i odkrywam, że jestem w obcym, opuszczonym budynku przygotowanym do rozbiórki. Próbuję się wydostać, zbiegam wiele pięter na dół po jakichś dziwnych schodach, przeczołguję się pod łańcuchami, które zagradzają przejście, chodzę po jakichś dziwnych betonowych platformach zawieszonych nad przepaścią dziewiętnastu pięter. Wreszcie trafiam do pokoju, który wygląda jak moja sypialnia, tyle że tuż za oknem są plaża i morze. Jest piękne popołudnie, środek lata. W pokoju trwa konwersatorium z psychoanalizy kultury, wszyscy siedzą na moim łóżku i dyskutują o Freudzie, ja śpię w kąciku, twarzą do ściany, zwinięta w kłębek. Gdy dochodzi do propozycji ocen końcowych, budzę się przerażona, z wyrzutami sumienia, że znowu przespałam zajęcia. Otwieram oczy i bez zdziwienia zauważam, że wszyscy uczestnicy konwersatorium są nadzy.

…a właściwie śnij się, śnij, póki co w mojej głowie pusto.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.